ZOSTAŃ PARTNEREM PORTALU
Firma Johnson Controls jest czołowym dostawcą sprzętu automatyki budynkowej, systemów kontroli oraz usług w zakresie ogrzewania, wentylacji, klimatyzacji i chłodnictwa, a także systemów zabezpieczeń.

KATALOG PRODUKTÓW

POZNAJ JOHNSON CONTROLS

Historia o bardzo źle zaciśniętym przewodzie

Historia o bardzo źle zaciśniętym przewodzie
Niedokładnie zaciśnięty przewód w złączce był przyczyna jednej z najciekawszych awarii, jakie miały miejsce za mojej kariery inżyniera wsparcia technicznego 🙂 Branża: telekomunikacja, nasz główny (wtedy) klient: operator narodowy miał zbudowany w oparciu o sprzęt mojego pracodawcy węzeł na jednym z drogich warszawskich osiedli. Osiedle spore, węzeł też spory, a ponieważ chodziło o osiedle z tych górnopółkowych, to i ciśnienie na usuwanie wszelakich awarii duże. A awarii było na tym obiekcie bez liku.

Mając „pod sobą” obsługę Warszawy tamże miałem zgłoszeń może nie drugie tyle, co na całej reszcie, ale obiekt ten zauważalnie i zdecydowanie przodował w statystykach. Żeby te awarie były cały czas takie same, rzecz mogłaby być zrozumiała, ciągle psuje się moduł X, znaczy moduł X trzeba wymienić, pozamiatane, finito. Nie, tam była pełna loteria. Zgłoszenie: moduł X padł, iluś abonentów nie działa. Jadę, wymieniam moduł X, działa, wracam. Za tydzień – to samo, ale moduł Y. Za dwa tygodnie – transmisja padła. Kolejne zgłoszenie – karta nadzoru do wymiany. Następne – znów transmisja wisi. Zresetowałem – wstała, ale za chwilę znów zdechła. Kolejny reset – transmisja się podniosła, ale na moich oczach zdechło coś innego.

Wymienialiśmy tam wszystko, łącznie z „półkami” (czyli metalową obudową, w którą są wsuwane karty z elektroniką, półka stanowi konstrukcję czysto mechaniczną i na plecach ma tylko i wyłącznie połączenia między złączami kart, więc jest urządzeniem właściwie bezawaryjnym, niemniej wymieniane były i te elementy zgodnie z zasadą „jak wymienimy wszystko, to musi pomóc, do cholery!!!”), nie pomogło.

Podejrzewaliśmy jakieś skoki na zasilaniu, mimo że to jest dość mało prawdopodobne (obiekt zasilany z własnej siłowni, z wielokrotnie dublowanymi przetwornicami), było monitorowane zasilanie, wszystko w normie. Magia! Całkowita magia! Doszło do tego, że w nieoficjalnych rozmowach ‚jak inżynier z inżynierem’ zaczęliśmy się wspólnie z inżynierem od strony klienta zastanawiać, czy ktoś tam sabotażu nie uprawia. Niby obiekt zamknięty, osoby nieuprawnione nie mają wstępu, ale jak to w TePsie, osób „uprawnionych” było bez liku, może tam mieszkał na tym osiedlu (swoją drogą strzeżonym jak Fort Knox, z ulicy tam wejść nie było szans najmniejszych) ktoś pominięty przy awansie bądź rozdziale nagród i mścił się w ten sposób.

Przyczynę znalazłem całkowicie przypadkowo, łażąc po drabinie ponad stojakami i szukając śladów myszy, szczurów czy chomików uciekinierów, oglądałem w zasadzie przewód po przewodzie. Cały obiekt był zabudowany w kilku pionowych stojakach stojących jeden przy drugim. Taki stojak ma mniej więcej dwa metry, mieści w sobie cztery bądź pięć wspomnianych wcześniej półek, pierwszy stojak z racji specjalnej funkcji miał zasilanie podprowadzone niezależne, pozostałe zaś miały wspólny dystrybutor zasilania. I własnie tu był problem.

Zasilanie z siłowni przychodziło dwoma grubymi przewodami (kilkadziesiąt amperów tam non stop płynie), niestety jednak monter, który to robił, przewód +48V, pełniący w telekomunikacji zarazem rolę masy za krótko ogolił z izolacji i do złączki wszedł mu wraz z izolacją. I przez tą izolację został zaciśnięty. Połączenia oczywiście brak. I gdyby to się stało gdziekolwiek indziej, sprawa by była trywialna i wyszła od razu przy pierwszej próbie włączenia: nie działa, brak zasilania, szukamy przyczyny. Tu, w tym jednym miejscu – niestety. Połączenia masowe były zapewnione z tego pierwszego stojaka przez kilka połączeń masowych oraz ekranów przewodów sygnałowych. Tak więc całość działała, tylko że dziesiątki amperów płynęły sobie przez cienkie przewody sygnałowe oraz ich ekrany, każdy skok prądu powodował przepięcie, zakłócał transmisję, niszczył karty…

Ponieważ epistoła wyszła duża, to dla ubarwienia wygrzebana z netu ilustracja przedstawiająca urządzenia tego typu, o których piszę. Tyle, że na zdjęciu mamy mały obiekt z szafy ulicznej, tamże zaś był wewnątrz-budynkowy, tak z pięć razy większy.

onu_2_siemens

foto: www.mptelecom.pl

Historia nadesłana od Jarka P.

Leave your vote

1 point
Upvote Downvote

Total votes: 0

Upvotes: 0

Upvotes percentage: 0.000000%

Downvotes: 0

Downvotes percentage: 0.000000%

8 lipca 2016 / Autor Marcin Faszczewski / Kat. ,

Hey there!

Sign in

Forgot password?

Don't have an account? Register

Close
of

Processing files…